Eta wsio: Włodarczyk rozmontował „Maszynę” [Komentarz]

Dodał
Zaktualizowano: 22 czerwca 2013
wlodarczyk_czakijew_fot_allboxing

„Eta wsio” – krzyknęli wczoraj rosyjscy komentatorzy kiedy Rachim Czakijew padł po raz czwarty na deski, żegnając się tym samym z marzeniami o tytule mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Krzysztof „Diablo” Włodarczyk obronił w Moskwie pas czempiona, tocząc przy okazji chyba najlepszą walkę w swojej dotychczasowej profesjonalnej karierze.

Zaczęło się niezbyt optymistycznie od huraganowych ataków ze strony Czakijewa. Ingusz zdominował „Diablo” w pierwszych rundach i zafundował mu nawet nokdaun. Polak stanął jednak na wysokości zadania. Włodarczyk choć przegrywał kolejne starcia zachował zimną głowę. To nie był „Diablo” jakiego nieraz oglądaliśmy – usztywniony, sparaliżowany, na swój sposób bezradny. Nie wyglądał na kogoś kto przestraszył się nawałnicy jaką zafundował mu rywal. Przypominał raczej osobę świadomą tego, że przed złą pogodą należy się schronić i poczekać aż zza chmur wyjrzy słońce. A ono pojawiło się już pod koniec rundy szóstej kiedy to z pozoru niegroźny lewy sierpowy w zwarciu ściął faworyta publiczności z nóg. Później „Diablo” posłał w kierunku przeciwnika trzy kolejne mocne gromy zmuszając sędziego ringowego do przerwania zawodów.

Sukces został osiągnięty, zdaniem większości – przede wszystkim dzięki mocnemu uderzeniu jakim natura obdarzyła polskiego pięściarza. Rzeczywiście siła ciosu Włodarczyka to niezwykle ważny element, potężny atut bez którego trudniej byłoby mu wygrywać walki – zwłaszcza te wyjazdowe, gdzie często zostawianie decyzji w rękach sędziów równa się porażce. Ale wczoraj kluczy do zwycięstwa było więcej. Po pierwsze wspomniana wcześniej psychika. Po drugie – obrona. Często wyszydzana przez kibiców garda „Diablo” to naprawdę niemal doskonały izolator, który chroni go przed zbędnymi porażeniami. Co prawda wczoraj nie obyło się bez kilku spięć, lecz tak czy siak gdyby nie szczelna defensywa, podopieczny trenera Fiodora Łapina mógłby nie doczekać momentu, w którym to on przejmuje inicjatywę.

Pisząc już wcześniej kilkukrotnie o Włodarczyku wspominałem o tym, by awansować w oczach kibiców potrzebuje większych sportowych wyzwań, pojedynków z czołówką, wyrwania się z kręgu rywali pokroju Jasona Robinsona czy Francesco Palaciosa. Bo przy całym szacunku walki z takimi przeciwnikami nie tworzą legend i nie śnią się później nikomu po nocach. Świetną okazją do tego by wzmocnić swoje  ”legacy” było właśnie starcie z Czakijewem. „The Machine” co prawda ma jeszcze zbyt skromne doświadczenie na zawodowstwie a wczoraj z kretesem oblał egzamin z oszczędzania energii, to jednak pokazał że jest pięściarzem klasowym i wartościowym graczem wśród zawodników kategorii cruiser. „Diablo”  był w stanie tę maszynę zatrzymać. Może nie był to klasyczny, metodyczny demontaż – śrubka po śrubce, trybik po trybiku. Bardziej sukcesywne zgniatanie zewnętrznej powłoki. Ważne, że efekt chyba wszystkim się spodobał.

Szkoda tylko, że tego z największych zwycięstw w historii polskiego boksu zawodowego nie zaprezentowano w Polsce otwartym przekazie telewizyjnym. Zwłaszcza, że okoliczności jak i przebieg samej potyczki zasługiwał by obejrzała go publiczność liczona w milionach a nie kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy subskrybentów. Istotne jest jednak to, że chyba tak naprawdę po raz pierwszy Włodarczyk pokazał, że nie jest tylko posiadaczem pasa a pełnoprawnym mistrzem świata. Oby okazji ku temu nie zabrakło mu także w przyszłości.

Opracował: Przemysław Mrzygłód

fot: allboxing.ru

Capricorn pisze:

Bez dwóch zdań Diablo jest mistrzem świata, pokazał to. Już walka z Greenem wskazywała, że duża stawka pojedynku, mocny rywal mobilizują Włodarczyka.
On potrafi przetrwać ataki, ma obronę i twardą głowę. Nawet ten nokdaun kiedy miał liczenie był pod kontrolą.
Typ agresywnego, idącego do przodu boksera, takiego który chce go złamać, pasuje Diablo. Gorzej z bokserami, których trzeba ścigać w ringu, defensywnymi, technikami.

Świetne widowisko z happy endem. Waga cruiser należy do najbardziej interesujących, jak widzimy.
Potrzeba dobrej promocji (super 4? super 6?) i dobrych walk, po prostu.