Kołodziej pokonał Crenza, Janik wypunktował Rusiewicza

Dodał
Zaktualizowano: 15 czerwca 2013
kolodziej_pawel

Notowany w czołówkach rankingów najważniejszych światowych federacji bokserskich Paweł Kołodziej (32-0, 17 KO) zgodnie z przewidywaniami pokonał podczas gali w Bydgoszczy Argentyńczyka Davida Cesara Crenza (20-7, 13 KO).

Walka rozpoczęła się od nieśmiałych prób ataków ze strony Polaka. Kołodziej starał się zaczynać swoje akcje lewym prostym i szukać miejsca do ulokowania mocnego ciosu z prawej ręki. Przybysz z Ameryki Południowej nastawiał się raczej na boksowanie z defensywy i ograniczał swoje poczynania do pojedynczych uderzeń. O dziwo w trzeciej rundzie jedna z takich akcji doszła do celu i sprawiła faworytowi sporo problemów. Crenz wyprowadził lewy prosty, dołożył mocny prawy krzyżowy, który wstrząsnął Polakiem. Podopieczny trenera Fiodora Łapina ratował się klinczem przed nokdaunem. Argentyńczyk ruszył do bardziej zdecydowanej ofensywy, a Kołodziej na dosyć niepewnych nogach pozostawał w odwrocie aż do końca rundy.

W późniejszej fazie pojedynek ponownie uspokoił się. Polski zawodnik był aktywniejszy, jego lewy prosty pracował przyzwoicie i trafiał częściej od swojego oponenta. Pochodzący z Krynicy pięściarz miał jednak spore problemy z ulokowaniem mocniejszych uderzeń. Ostatecznie po ośmiu dosyć bezbarwnych rundach sędziowie wytypowali jednogłośne (77-75, 78-74, 79-74) zwycięstwo Kołodzieja.

W innym pojedynku rozegranym w wadze cruiser Łukasz Janik wypunktował pewnie na dystansie 6 rund swojego imiennika Łukasza Rusiewicza. Sędziowie punktowali – 60:55, 60-54, 59-55.

Capricorn pisze:

W końcu udało mi się rozwiązać to zadanie i zalogować.
Dalibyście coś łatwiejszego, doprawdy. Pojechali, no.

Kołodziej rozczarował, przestraszył się topornego rywala po kilku mocniejszych ciosach (?). Wyglądał na nieskoncentrowanego, niepewnego, wolnego, tak jakby mu przybyło z dziesięć lat.
Zlekceważył słonecznika (?).

Szpilka według mnie zaboksował całkiem dobrze i byłem zdumiony tak ostrą reprymendą trenera. Sądzę wręcz, że ten opieprz miał negatywny wpływ na Szpilkę. Przejął się tym i podcięło mu to skrzydła. Pierwsze rundy miał lepsze, przy dynmiczniejszym, szybszym Minto. Bardzo dobry rywal, mam tylko nadzieję, że na Mollo Artur będzie gotów. Sporo treningów ostatnio i dość wyczerpująca walka z Brianem.

Szacunek dla Minto.

Niestety ale z Kołodziejem jest taki problem, że oprócz tego, że słabo psychicznie znosi trudne sytuacje w ringu, to czasami też ma się wrażenie, że jakby miał 10 cm wzrostu mniej i 10 cm mniej zasięgu to wielkiej różnicy w jego boksie by nie było.

Przez 8 rund walki z surowym technicznie klocem weszły Kołodziejowi chyba dzisiaj dwa mocne prawe.

Tzn ma tą lewą rękę, ale to są bardziej takie ciosy na alibi – patrzcie pracuje lewą, punktuje, a nie solidnie „ukłucia”. „Normalny” dobry zawodnik dysponujący porządnymi warunkami fizycznymi, jak już stanie dobrze na nogach to pruje mocnymi jabami, robi miejsce pod ciosy z prawej. Kołodziej to jest bardziej taka trzcina na wietrze. Kołysze się w tym ringu, nie bardzo łapie dobrą pozycję. Cholernie to wszystko niestabilne. Ja dzisiaj widziałem przed tv kiedy Kołodziej zadaje prawy 2 sekundy przed tym jak go wyprowadzał.