Znakomita walka w Moskwie, Jones przełamał Lebiediewa

Dodał
Zaktualizowano: 17 maja 2013
jones_lebedev

W pojedynku którego stawką było mistrzostwo świata federacji WBA w kategorii junior ciężkiej, panujący czempion Denis Lebiediew (25-2, 19 KO) okazał się gorszy od byłego mistrza Guillermo Jonesa (39-3-2, 31 KO). Pojedynek dostarczył wielu emocji i zdecydowanie zasługuje na miano jednego z najlepszych w tym roku.

Rosjanin od pierwszych sekund robił wszystko by zneutralizować najgroźniejszą broń Panamczyka –  półdystans. Lebiediew mocno pracował na nogach, pozostawał cały czas w ruchu i szukał dogodnych momentów do zadania pojedynczych ciosów z doskoku. U Jonesa widoczny był dość długi rozbrat z ringiem. Jego ciosom brakowało w początkowej fazie dynamiki. Mimo to podopieczny Dona Kinga był w stanie kilkukrotnie odgryźć się bezpośrednimi prawymi czego efektem była spora opuchlizna wokół lewego oka jego rywala.

Z biegiem kolejnych minut walka rozkręcała się i oglądaliśmy coraz więcej wymian, w których skuteczniejszy był Lebiediew. Mobilny Rosjanin częściej wyprzedzał ataki rywala. Ruchliwość przeciwnika sprawiała sporo problemów Panamczykowi i wiele z jego ciosów nie dochodziło celu. Jones konsekwentnie parł jednak do przodu i od czasu do czasu przełamywał defensywę faworyta miejscowej publiczności.

Druga połowa pojedynku także przyniosła sporo emocji. Zamiast taktyki oglądaliśmy otwartą wymianę uderzeń z obu stron. Ciągle skuteczniejszy boks prezentował Lebiediew, jednak Jones – choć przyjmował kolejne mocne ciosy – zawzięcie starał się odpowiadać. I to właśnie ogromna ambicja i konsekwencja okazały się kluczem do sukcesu. Wyprowadzający dużą ilość ciosów z obu rąk Jones zyskał najpierw sporą przewagę w rundzie dziesiątej. W jedenastym starciu coraz bardziej zmęczony i sponiewierany Lebiediew przyjął kolejną kombinacje ciosów po której tym razem wylądował na deskach. Rosjanin nie miał już zdaje się ochoty kontynuować walki, a sędzia ringowy przerwał pojedynek ogłaszając zwycięstwo 41-letniego boksera z Panamy.

Cały pojedynek można obejrzeć tutaj >>

fot: allboxing.ru

Red Skull pisze:

Obejrzałem jeszcze raz, w dobrej jakości, na spokojnie. Cholera, z tego Jonesa to proporcjonalnie solidniejszy czołg niż swego czasu z Bowe’a. Riddick latał po linach, był naruszalny, a ten Panamczyk ani drgnie. Ale to też wynika z faktu, że często przystawia szczękę do barku/obojczyka, czuję, że on by mógł być bardziej defensywnym pięściarzem i to skutecznym. Poza tym Lebiediew bije często niestarannie (te trzy sierpowe pod rząd wraz z unikami), a do tego miał znacznie ograniczone pole widzenia.

Przemek, ja myślę,że Denis mógłby wygrać bez tej kontuzji z każdym cruiserem (w tym z Jonesem), cruiser to nie moja broszka ale myślę, że tylko Czakijew byłby tu moim pewniakiem.

Duncan, przede wszystkim nie sądziłem że Jones walczący z tak niską częstotliwością i w takim, a nie innym wieku będzie w stanie pokonać, jakby nie patrzeć bardzo solidnego Lebiediewa.

Okazało się, że miałeś rację, ale z drugiej strony dużo nie brakowało, a Denis wygrałby zasłużenie na punkty.

Szkoda, że Jones jest w rękach Kinga, bo kilka ostatnich lat jest w zasadzie stracone, a gość faktycznie mógłby być absolutnym nr 1 w cruiser.

Fakt cholernie szkoda, że Jonesa ogląda się raz na dwa lata. Mam nadzieje, że będzie rewanż bo lepsze to, niż pojedynki z zawodnikami typu Marrone na Florydzie na galach których nikt nie pokazuje.

To nie jest ten Jones który walczył choćby z Arslanem, wiek się jednak na nim trochę odbił, do tego spora przerwa. Niemniej wystarczyło.

Tak czy siak moim zdaniem dobra walka Lebiediewa. Nie jest to typ zawodnika który szczególnie lubię, ale trzeba mu oddać to, że pomimo ograniczeń potrafi sobie radzić. Ja nie wiem czy przy ostatniej dyspozycji Hucka i cholernie niestabilnym Diablo, nie była to walka numeru 1 cruiser z numerem 2.

Like Ruddock did... pisze:

Jedynym problemem Jones jest od lat Don King. Sku… niszczy zawodnika, który na przestrzeni ostatnich 4-5 lat mógłby spokojnie zunifikować wszystkie tytuły. Tylko, że Jones ma problem bo jest z … Panamy, jest czarny więc Niemcy go nie pokochają, a w Jułesej cruiser to zupełny akapit.

Like Ruddock did... pisze:

Marek, ale podejdź tu, na spokojnie, dlaczego obstawiałeś, faworyzowałeś Lebiediewa ?

Stary, te mity o nie boksowaniu, wieku, kraju rywala tyle razy i tak brutalnie były łamane przez Jones, że jak można było się po raz kolejny nabrać na te same argumenty ? Myślisz schematami.

Wszystko co pisałem przed walką po raz kolejny się sprawdziło – Jones to wyspecjalizowany zabójca mańkutów, po raz nety (Brudow, Arsłan) legalnie doprowadził do kontuzji i metodycznie wykańczał rywali.

Walka świetna. Przyznam się bez bicia, że byłem sceptykiem jeśli chodzi o możliwości Jonesa. Liczyłem na dobry pojedynek i się nie przeliczyłem, ale nie sądziłem że Guillermo będzie w stanie przełamać Denisa i wygrać przed czasem.

Jones głównie zaimponował mi odpornością na ciosy. Widać że niektóre z nich naprawdę musiały swoje „ważyć”, a ten stał i stał. I jakby to powiedział Krzynówek „Starał się i do przodu”.

Lebiediew dał chyba najlepszą walkę w karierze, a i tak poległ. Inna sprawa, że sędzia powinien szybciej przerwać pojedynek (przynajmniej moim zdaniem), bo ta opuchlizna wyglądała masakrycznie. Ostatnie tak duże limo widziałem chyba w walce Mosleya z Vargasem. Wszystko rozumiem, Denis walczył przed własną publicznością itd, ale tu chodzi przecież także o zdrowie zawodników.

Tak czy siak, czapki z głów. Panowie dali świetną walkę. Może rewanżyk?

Red Skull pisze:

Od dawna pisałem, że Killermo to nr 1 ale ostatnio przez nieaktywność było sporo niepewności do jakiej formy dojdzie i nie należało mówić o nim jako o pewnym przedstawicielu top 5 dywizji. Gość jednak wciąż się liczy… oby walczył częściej.

Capricorn pisze:

Świetna walka, a Jones nadal jest najlepszy. Tu nie ma wątpliwości. W takiej formie jest nr.1 w cruiser.

I wino zasmakowało…

Jak obstawiacie Zimnocha? Strasznie wyluzowany ten McCall, jak nie on.

No i to był boks panowie. Czapki z głów przed Jonesem. Ciało widać już nie domaga ale duch za to 20-latka.