Szpilka zwycięża dzięki kontuzji rywala. Wygrane Kołodzieja, Głowackiego i Łaszczyka

Dodał
Zaktualizowano: 20 kwietnia 2013
szpilka2

W głównej walce wieczoru gali w Rzeszowie, w swoim drugim tegorocznym pojedynku, Artur Szpilka (14-0, 10 KO) pokonał Tarasa Bidenkę (28-6, 12 KO).

Ukrainiec poddał się po zakończeniu pierwszej rundy z powodu kontuzji.

Pierwsza starcie należało do pochodzącego z Wieliczki pięściarza. Polak starał się inicjować akcje prawy prostym i kończyć je mocnym ciosem z lewej ręki. Wygrał zdecydowanie pierwsze starcie, niestety po gongu kończącym rundę Ukrainiec zaczął sygnalizować kontuzję kolana. Pomimo interwencji lekarza, Bidenko nie zdecydował się kontynuować pojedynku.

Wyniki pozostałych walk:

Wracający na ring po ponad rocznej przerwie Paweł Kołodziej pokonał jednogłośnie na punkty rutynowanego Richarda Halla. Były rywal Dariusza Michalczewskiego rozpoczął pojedynek spokojnie czekając na ataki przeciwnika. Kołodziej wykorzystał w pierwszej rundzie pasywność przeciwnika i zaskoczył go kilkukrotnie mocnymi ciosami z prawej ręki bitymi z dystansu. W kolejnych rundach Hall nieco ożywił się, jednak polski pięściarz bardzo umiejętnie korzystał z przewagi w zasięgu ramion i karcił rywala mocnymi prawymi prostymi. Pochodzący z Krynicy bokser zaznaczył swoją przewagę w rundzie czwartej. Kołodziej doskoczył do rywala, wyprowadził serię ciosów z których celny był tylko ostatni mocny prawy. Wystarczyło to jednak aby Jamajczyk wylądował na macie. Kolejne rundy upłynęły także pod wyraźne dyktando Kołodzieja. Polak w ostatniej rundzie był bliski wygranej przez nokaut jednak ambitnie walczący Hall zdołał dotrwać do gongu obwieszczającego koniec walki.

Po niedawnym zwycięstwie nad Krzysztofem Cieślakiem, utalentowany Kamil Łaszczyk (13-0, 6 KO) dopisał do swojego rekordu nazwisko kolejnego rodaka. Popularny „Szczurek” pokonał podczas gali w Rzeszowie Krzysztofa Rogowskiego (5-3, 2 KO). Łaszczyk nastawił się na boksowanie z defensywy i dzięki przewadze w warunkach fizycznych i różnicy szybkości skutecznie zaskakiwał rywala ciosami z dystansu. Zawodnik grupy Global Boxing bardzo dobrze pracował na nogach, pozostawał cały czas w ruchu czym znacznie utrudniał Rogowskiemu wykonywanie skutecznych akcji. W ostatniej szóstej rundzie zmęczony Rogowski był blisko porażki przed czasem. Łaszczyk złapał rywala kilkoma bardzo mocnymi ciosami, po których podopieczny Dariusza Snarskiego chwiał na nogach, a raz nawet przyklęknął i został wyliczony do „8″. Ostatecznie po bardzo dobrym występie, Łaszczyk odniósł w pełni zasłużone zwycięstwo wygrywając wyraźnie na punkty 60-53, 60-53, 60-54.

Krzysztof Głowacki (19-0, 12 KO) pokonał pochodzącego z Gabonu Taylora Mabikę (9-2, 4 KO). Walczący z odwrotnej pozycji Polak rozpoczął pojedynek spokojnie, próbował rozbić gardę rywala prawym prostym, dokładając do tego od czasu do czasu mocny lewy krzyżowy. W pierwszej rundzie czystych ciosów było jednak jak na lekarstwo. Sytuacja ożywiła się nieco w drugiej odsłonie. Po jednej z wymian w półdystansie rywal Polaka stracił na chwilę równowagę. Głowacki wykorzystał sytuację i lewym krzyżowym bitym z góry posłał Afrykanera na deski. Choć cios nie był specjalnie czysty sędzia ringowy zdecydował się liczyć Mabikę pomimo wyraźnych protestów samego zawodnika. W kolejnych rundach obraz pojedynku zbytnio nie zmienił się. Inicjatywa należała do Głowackiego, jednak twardy Gabończyk pomimo braków technicznych cały czas pozostawał groźny, czekając na błędy Polaka i polując na mocne ciosy sierpowe. W końcowych rundach zmęczony Głowacki wdawał się w niepotrzebne wymiany ciosów z przeciwnikiem. Po bardzo przeciętnym występie Polaka sędziowie wytypowali ostatecznie jego zwycięstwo w stosunku 78-73, 78-73, 80-72.

W swoim pierwszym tegorocznym pojedynku Krzysztof Kopytek (5-0, 2 KO) wypunktował na dystansie czterech rund rutynowanego Bułgara Asena Vasileva (13-27, 4 KO). Młody Polak starał się kontrolować pojedynek w dystansie co przy mocno chaotycznie walczącym rywalu nie było łatwym zadaniem. Dysponujący gorszymi warunkami fizycznymi Vasilev starał się przedzierać do półdystansu i zaskakiwać od czasu do czasu Kopytka obszernie bitymi ciosami. Zawodnik grupy Ulrich Knockout Promotions pozostawał jednak czujny i chwilami odgryzał się przeciwnikowi skutecznymi kontami z prawej ręki. Ostatecznie po czterech niezbyt ciekawych rundach sędziowie wytypowali jednogłośne zwycięstwo naszego reprezentanta w stosunku 40-36.

Przemysław Runowski (2-0, 0 KO) odniósł drugie zawodowe zwycięstwo pokonując na punkty Bułgara Radoslava Miteva (3-10-1, 1 KO). Cały pojedynek przebiegał pod dyktando podopiecznego trenera Fiodora Łapina, który przez wszystkie cztery rundy wywierał presję na rywalu i zasypywał go seriami ciosów w półdystansie. Mogły podobać się zwłaszcza uderzenia na korpus w wykonaniu młodego Polaka.

W swoim pierwszym zawodowym pojedynku Tomasz Duszak (1-0, 1 KO) nie miał problemów z pokonaniem swojego rywala, pochodzącego z Litwy Pavlo Nechyporenko (1-7-1, 1 KO). Nowy nabytek grupy Global Boxing zakończył pojedynek już w pierwszej rundzie.

Red Skull pisze:

Po prostu yale wie co robi sprowadzając/zgadzając się na kolejnych rywali dla Szpilki. Przypominam, że McCline miał podobne problemy co Taras zarówno przed walką z Arturem jak i „chwilę” po niej z Mago. Ale ja się nie czepiam, bo nawet takie zwłoki Tarasa, które wczoraj wyszły na ring w nieswoich butach (poważnie?!) są jeszcze do przyjęcia, bo Artur wracał po ciężkiej walce (przegranej do czasu nokautu), na HW to jest to chłopiec, a poza tym czeka już na niego Zimnoch, pewnie na Polsat Boxing Night na gali Wach vs Adamek (przynajmniej ja to tak widzę).

Kilkadziesiąt tysięcy euro? To się wszystko zwróci na Szpilce, spokojnie. Wiele więcej stracono by na porażce Artura.

Redakcja pisze:

Walkę Cunna wstawię jak tylko gdzieś się pojawi. Andrzej Wasilewski powiedział przed chwilą Bidenko dostał kilkadziesiąt tysięcy euro…. Masakra.

Capricorn pisze:

Ok, już finał…

Capricorn pisze:

Linka macie do USS-a?

Capricorn pisze:

Te dane po wejściu Tarasa na ring, z jakiegoś kosmosu…

Żenada.

Capricorn pisze:

Gdyby USS miał czym uderzyć… Kibicuję mu, jakoś tak, z sympatii.
To też świadczy o szczęce Tysona. Nie ma jej.

Capricorn pisze:

Kołodziej nadspodziewanie dobry po takiej przerwie. Świetna praca nóg. Coraz częściej myślę, że to on jest naszym najlepszym cruiserem, potencjalnie.

Redakcja pisze:

PS. Fury leżał w 2r z Cunnem…

Redakcja pisze:

Głowacki walka fatalna, kondycyjnie źle, jednostajnie, bez dynamiki, bez pomysłu…

A Łaszczyk naprawdę się fajnie rozwija. Ma chłopak smykałkę. Dobrą robotę wykonuje z nim Wilczewski. To już nie jest chłopak, który wychodzi urwać głowę, potrafi boksować, korzystać z nóg. Oby tak dalej.

Przemek

Red Skull pisze:

Zimnoch wygląda zdrowo. Chyba zrzucił trochę i wreszcie nie wygląda jak skacowany, zniechęcony student socjologii.

Capricorn pisze:

Łaszczyk dużo, dużo lepszy ale z takimi torreadorami powinien sobie radzić lepiej. Wpuszczać w liny, za plecy, kontrować z odejścia.
Dość słaba walka, chaos do końca.

Capricorn pisze:

Głowacki był słaby w tej walce, podobnie jak Masternak z Corbinem…

Faworytem byłby Masternak, dla mnie to oczywiste.

Red Skull pisze:

Jak dla mnie Głowacki w ostatnich rundach dostał po prostu wpierdol. Śliski to on może jest jak się wazeliną nasmaruje. Jaki Masternak, ludzie…