Wawrzyk o starciu z Powietkinem: Takich szans się nie odrzuca

Dodał
Zaktualizowano: 17 kwietnia 2013
fightingclub.pl logo

W ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin powinno wyjaśnić się czy 17 maja dojdzie do pojedynku Andrzeja Wawrzyka (27-0, 13 KO) z obecnym mistrzem świata federacji WBA w wadze ciężkiej, Aleksandrem Powietkinem (25-0, 17 KO).

Młody Polak w wywiadzie dla „Newsweeka” podkreśla, że zdaje sobie doskonale sprawę z tego, iż to nie on jest faworytem tej konfrontacji.

Faworytem z całą pewnością w oczach fachowców nie jestem, ale to jest boks i to waga ciężka, w której teoretycznie wszystko się może zdarzyć. A ja jestem ambitnym młodym sportowcem, więc zrobię wszystko, co tego dnia będę mógł. Mam 25 lat, to rzeczywiście w wadze ciężkiej bardzo młody wiek, nie odrzuca się jednak propozycji walki o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej - mówi Wawrzyk.

Moje atuty to świeżość, wiek i to, że nic do stracenia w tej walce nie mam, a wszystko do zyskania. Z całą pewnością moim dużym atutem jest szybkość – dodaje zawodnik grupy Ulrich Knockout Promotions.

 

Red Skull pisze:

Obojętne czy to będzie Floyd na HBO/SHO czy kolejny Kokietgym na gali w Osace czy Bangkoku. Jeżeli nie wygrywa z czołówką wagi to nie można uczciwie mówić, że jest się mistrzem świata w tej dywizji. Na tej zasadzie jak słyszę, że Szumenow jest mistrzem świata w 175 to pukam się w czoło. Jakby 4 „poważne tytuły” w 17 kategoriach wagowych nie były wystarczającą patologią.

Like Ruddock did... pisze:

Aha, a więc wszystkich przyrównałeś do mega gwiazd boksu zza oceanu. Jeśli nie są mr. HBO to są title holderami…

Capricorn pisze:

Pamiętajmy, że to się szybko może pozmieniać. Nie wiemy co jeszcze zostało z Jones’a – wkrótce się dowiemy. Nie wiemy, jakie ma plany Hukić. Nie może lewitować między wagami w nieskończoność.
Nie tak dawno przyszłym dominatorem w tej wadze miał być Aleksiejew, niektórzy mówili – Brudov…

Hierarchia w innych kategoriach jest mniej więcej ustalona. Tutaj mamy same dylematy. Osobiście trzymam kciuki za grupę Lebiediewa, która próbuje mieszać w cruiser, są aktywni. I za Afolabim…

Capricorn pisze:

Można tak było mówić o Adamku, na pewno był nim Haye, Mormeck, czy psychol Bell. Wcześniej Holyfield. Teraz to mógłbym powiedzieć, że i Kołodzieja widzę w gronie potencjalnych dominatorów.

Aktualnie jest około 10 bokserów bez weryfikacji „kto kogo by…”
To co Skull napisał – oby tak się stało. Dla Diablo to będzie największa po USS-ie weryfikacja psychiki i umiejętności. W tej kolejności.

Red Skull pisze:

Nie wiem, jak dla mnie wszyscy z tej dywizji są do dupy, bo albo jeden walczy raz na rok/dwa lata albo drugi się prześlizguje na wałkach. Kolejny ma problemy z głową i jest zawodny, ograniczony, następny nie miał rywali z czołówki.

Ja to widzę tak Czakijew-Włodarczyk vs Jones-Lebiedew = nr 1

Teraz, gdy cały czas się kalkuluje, trudno o zawodnika o którym można powiedzieć, że jest nr 1 wagi.

Like Ruddock did... pisze:

A kto jest nr. 1 cruiser i po czym Ty to stwierdzasz ?

Capricorn pisze:

Można napisać, że boksersko są podobni. Nie chodzi mi o styl boksowania of course tylko o drogę, jaką przeszli (pominąć amatorkę). Obaj dość swobodnie pięli się do góry i obaj mocno zwolnili osiągnąwszy ów, nazwijmy to, top. Diablo miał problemy z pierwszym solidniejszym rywalem (I.M.), miał potem spore kłopoty z USS. Wrócił, ale nie był to wielki powrót (pierwsza walka z Frago, pierwsza z Palaciosem). Diablo wciąż ma dużo do udowodnienia i na pewno nie można go nazwać cruiserem nr 1. De facto jest w 5, 10 najlepszych, nic więcej. I to głównie dlatego, że dzierży pas.
Powietkin szedł do przodu, jak burza, ale miał potknięcia. Może współpraca z Atlasem mu zaszkodziła, sprawiła że stracił pewność.
Walczył słabiej w kilku przypadkach(walka z M.Huckiem też jest tego przykładem – nie rozumiem pozytywnych opinii). Z K2 rejterował kilka razy i jest to adekwatne określenie. „Tytuł” otrzymał dzięki układom.

Mistrzem jest Diablo, Powietkin to kurwa…

Red Skull pisze:

Co mnie obchodzi kto o cruiser słyszał w Stanach, zresztą co to ma to do rzeczy? Po drugie nie porównuję tytułu Saszy z tytułem Włodarczyka, oboje nie są nr 1 w dywizji, ani nie pokonali nr 1 więc „z jakiej paki” HW/CW world champion? Wspólny mianownik. Co mają do rzeczy rynek, waga, specyfika? Jak nie pokonałeś absolutnego top dywizji to jesteś titleholderem. Może Hopkins po czasówce z Mercado miałby zostać uznany za mistrza wagi? Gdzie do tego czasu jego kariera to jedna wielka promocja i oszustwo na zawodnikach past-prime z niższych wag, a w jego kategorii takie bydlaki jak Julian Jackson czy Gerald McClellan?

W ramach tych obowiązkowych pretendentów do niedawna był rozważany Fragomeni po raz trzeci (!), który co najwyżej był szeroką czołówką wagi, męki z drugoligowym Palaciosem, Danny Green na wyjeździe o którym sam pisałeś, że Krzysiek mógłby tam popłynąć wpław. Ty już mu liczysz na kredyt Czakijewa, gdzie chyba nawet póki co nie stali obok siebie. Jak wygra to się zastanowię nad tym nr 1.

Poza tym Włodarczyk to nie taka odległa historia od Rosjanina, Sasza ma na rozkładzie dwóch z czołówki plus czołowego cruisera więc nie rozumiem tonu oburzenia.

Like Ruddock did... pisze:

„… Włodarczyk też”. Chyba Masternak by tego nawet nie napisał. Który mistrz świata bardziej ryzykuje w cruiser ? Czakijew w Moskwie to nie wyzwanie ? To co nim jest ? Czakijew jest dużo gorszy do boksowania niż Huck.

Like Ruddock did... pisze:

Red, jak w ogóle można napisać, ze Włodarczyk to title holder i porównać jego mistrzostwo do Powetkina ? I ten wywód bez sensu o Stanach gdzie o cruiser nikt nie słyszał od Holyfielda, o 122 funtowcach gdzie cała kategoria ma kompletnie inną specyfikę, rynek, prawa itp.

Powetkin nie jest żadnym Mistrzem Świata. Mistrzem jest Władimir Kliczko. Walka o pas Powetkina to jest po prostu walka o mandatory.

Włodarczyk, który zaraz stanie do walki w Moskwie z największą bestią kategorii, walczy z każdym, w tym obowiazkowymi pretendentami, na całym świecie. Powetkin np. trzy razy odrzucał/przekładał walkę z Kliczką, którą nakazywała federacja w zamian serwując nekro-fun z Rahmanem. Jak w ogóle można te bycie mistrzem porównywać ?

Jaki Martinez ? Masz gwiazdę tego kalibru w cruiser ? Kto jest tym prawdziwym Championem ? A może właśnie Włodarczyk, nie pomyślałeś ?

Capricorn pisze:

Ależ, wiemy o tym wszyscy, tylko co z tego? Za parę lat, także np. dzięki Kliczkom, dołączy kolejna „ważna” federacja, której już nie będzie można ignorować – IBO. Za parę lat kolejną federację założą np. Chińczycy… Za parę lat reszta federacji uzna, że miano super-championa to świetny pomysł i w każdej wadze będzie takowy wybierany podobnie jak i „mistrzunie”. Zawodowych mistrzów boksu będzie ok.300… Świetna i świetlana przyszłość nas czeka.

Bojkot tu niewiele da, pieniądz nadal będzie rządził (podobnie jak i przy PPV)…

Red Skull pisze:

Okej, Włodarczyk tytuł wywalczył uczciwie (IBF dyskusyjnie). Aleks dostał WBA kurierem. Dla mnie mistrzem świata w 122 jest Rigondeaux. W 160 Martinez. W Stanach, na antenach stacji telewizyjnych przyjmuje się bardziej liberalne nazewnictwo, WBC/WBO/WBA/IBF – titleholder, ew. world champion, championship.

„Regulary” to są po prostu tytuły, tak jak „intercontinental”. Nie mam pretensji do zawodników czy promotorów, że dowartościują się w ten sposób ale swoje trzeba powiedzieć, bo mnogość tytułów i kategorii wagowych zabija ten sport.

Capricorn pisze:

Wiesz, dla mnie aby odebrać komuś pas, to trzeba go pokonać.
Zielony stolik? Dobry do brydża.

Capricorn pisze:

Obaj wiemy, że to pewien dryblas z Ukrainy jest mistrzem.

Włodarczyk nim jest, Powietkin raczej „mistrzuniem”.

Red Skull pisze:

…Włodarczyk też.

Red Skull pisze:

Walka o tytuł wagi ciężkiej, Sasza jest titleholderem.

Capricorn pisze:

Tak się zastanawiam, czy to „świata” na czerwono to tak wynikło przypadkiem, czy po to by zwrócić uwagę na pewien szczegół. Na ów surrealizm w świecie bokserskim…

Jeśli to drugie, to pasuje.