Marek Piotrowski dla Fightingclub.pl: Rozumiem tęsknotę za ringiem jak mało kto

Dodał
Zaktualizowano: 10 lutego 2013
piotrowski_marek_pasy

Zapraszamy do lektury wywiadu z żywą legendą polskich sportów walki, Markiem „Punisherem” Piotrowskim, w którym to dzieli się swoimi spostrzeżeniami na temat m.in. Mariusza Wacha, Artura Szpilki czy Tomasza Adamka.

Marku, jak oceniasz walkę Mariusza Wacha z Władimirem Kliczko? Minęło sporo czasu od tego pojedynku.

Mariusz dał z siebie wszystko. Tak mi się wydaje. Myślę, że w tym dniu nie był w stanie odnieść zwycięstwa. Odrzucając oczywiście kwestie szczęśliwego zbiegu okoliczności. Mariusz jest słabszym zawodnikiem niż Kliczko. To fakt, któremu chyba nikt nie zaprzeczy.

Czego tak naprawdę zabrakło Mariuszowi w tej walce?

Doświadczenia, szybkości, techniki. Ma jedną niewątpliwą cechę, jaka jest ogromnym atrybutem – odporność na ciosy. Nie wdaję się w kwestię dopingu. Tym niech się zajmą specjaliści, bazując na faktach. Starzy mistrzowie mówią – „Możesz przyjąć każdy cios, który widzisz”. Konia z rzędem temu, kto pokaże moment w którym Mariusz zamyka oczy, kiedy zostaje trafiony. Nie sądzę , żeby to była kwestia domniemanego dopingu. Nie łatwo przyjmować uderzenia i nie mrużyć oczu. Cokolwiek by nie mówić, wymaga to olbrzymiej odporności psychicznej i wielkiej woli trwania na stanowisku.

Czy jest ktoś wstanie odebrać tytuły braciom z Ukrainy? 

W tej chwili nie widać nikogo, kto mógłby to zrobić. Choć wydaje mi się , że pozycja Witalija jest bardziej pewna. Bardziej klasycznie boksujący Władimir miewał już wpadki, jego szczęka wydaje się nie być „granitowa”, wola nie tak mocna, pewność siebie nie tak ugruntowana. Nie odbierz mnie źle. To wybitny zawodnik, mający jednak więcej słabych punktów.

Przejdźmy do walki Tomka Adamka, który po raz drugi zmierzył się ze Stevem Cunninghamem. Rewanż odbył się w kategorii ciężkiej. To nie był dobry pojedynek w wykonaniu Tomka. Oglądałeś to starcie? 

Walkę Tomka widziałem. Zgadzam się, że to nie był dobry występ. Przyczyn może być wiele. W mojej opinii styl Cunnimghama jest bardzo niewygodny. W ich pierwszej walce, Tomek też nie wyglądał rewelacyjnie. Różnicą było to, że tam były nokdauny. Tu jak wiemy to się nie przydarzyło. Brakowało mi też determinacji, agresji, woli definitywnej supremacji. Ale….. może się czepiam.

Adamek zmierza do kolejnej walki z Kliczko, tym razem z młodszym z braci Władimirem. Czy to nie jest tak, że to wycieczka po wypłatę? Tomek ma 36 lat, w tym wieku o progres trudno, szczególnie po ciężkich walkach.

Co do ewentualnego progresu, to trudno mi o definitywną wypowiedź. Myślę , że jest on możliwy. Przynajmniej teoretycznie. Warunkiem jest głód wiedzy, chęć rozwoju. Ale może bujam w obłokach. Czy chodzi o kolejny „pay day”? Możliwe. Z tym, ze ja nie upatruje w tym niczego złego. To sport zawodowy. Oprócz możliwych zaszczytów natury prestiżowej, chodzi także o pieniądze. Nie ma w tym nic złego. Podkreślam to, że aby dostąpić możliwości walki o tytuł, trzeba na tego typu szansę zasłużyć, wywalczyć to sobie. Chciałbym tu przypomnieć to, o czym wspominałem przy nobilitacji Tomka przez przyznaniem mu pozycji pretendenta walce ze starszym z braci. Wówczas Tomek miał w mojej opinii bardzo udaną passę za sobą. Dwukrotne mistrzostwo świata, udane pojedynki z czołowymi zawodnikami wagi ciężkiej. Grant, Estrada, Arreola. Zgoda, to nie gwiazdy pierwszego formatu, ale solidni „ciężcy”. Szczególnie ten ostatni. Jeśli po raz kolejny dostałby szanse konfrontacji o najbardziej prestiżowy tytuł w boksie, będzie musiał to zrobić w spektakularny sposób. Myślę , że tym razem będzie o to trudniej.

Teraz temat, który elektryzuje Polskę, walka Przemka Salety z Andrzejem Gołotą. Mają po 45 lat, warto w tym wieku wychodzić do ringu?

Pewnie warto, skoro chcą wyjść. Rozumiem tęsknotę za ringiem jak mało kto.

Kto jest Twoim faworytem w tej walce?

Myślę , że faworytem jest Andrzej Gołota. Ale przy zapowiedzi stylu w jakim Przemek chce stoczyć ten pojedynek, wiele może się wydarzyć. Ja jestem bardzo ciekaw tej walki. Pay-per-view już zamówiłem.

Głośno jest o Arturze Szpilce, śledzisz poczynania tego chłopaka? Myślisz, że Artur może być pięściarzem światowej klasy?

Artur Szpilka ma wiele cech, które dają szansę na korzystne zdyskontowanie swojej kariery. Nie myślę tylko o finansach. Wydaje mi się, ze jest na etapie udowadniania światu boksu zawodowego, o swojej przydatności do liczenia się w walce o wysokie stawki. Określiłbym , że jest na dobrym kursie. Życzę mu jak najlepiej.

Ostatnio rozmawialiśmy z Mariuszem Cieślińskim. Często jego nazwisko pada zaraz za Twoim, jeżeli chodzi o kontekst sportowy. Zapytaliśmy Mariusza o Ciebie. Uśmiechnął się i powiedział, że nikt nie powtórzy Twoich wyczynów. 

Mariusz zawsze mi schlebiał w swoich opiniach. Moim zdaniem w chwili obecnej nikt mi nie zagraża. W sensie swoistego prymatu w historii tego sportu. Myślę, jednak, że strącenie mnie, ze swoistego piedestału jest możliwe. Jestem zdania , że Michał Głogowski miał, może dalej ma taką możliwość. Wymagało by to pewnego zatracenia się w swoim marszu na szczyt. To niezwykle utalentowany chłopak. „ K1 MAX” miał takie pole. Jak będzie dalej z rozwojem tej dyscypliny, zaangażowaniem Michała? Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania. Są różne spojrzenia na życie, priorytety, marzenia… Jestem zdania , że Mariusz Cieśliński też ma na to „papiery”. Jest jednak tyle indywidualnych aspektów oceny kariery zawodnika sportów walki, że czasem tylko sami zainteresowani znają kulisy swojej drogi.

Rozmawiał: Marcin Mlak

Na zdjęciu pokaźna kolekcja pasów jakie Piotrowski zdołał wywalczyć w trakcie trwania swojej kariery.