Komentarz po walce Szpilka – Mollo

Dodał
Zaktualizowano: 2 lutego 2013
Szpilka3

Artur Szpilka po bardzo emocjonującym pojedynku pokonał przed kilkoma godzinami podczas gali w Chicago Mike’a Mollo notując swoje trzynaste zawodowe zwycięstwo w karierze. Emocje w tym srarciu zwiastowało już piątkowe ważenie obu zawodników, gdzie Mollo zaprezentował zachowanie nieco odbiegające od przyjętych norm społecznych. Mówiąc bardziej dosadnie - sprawiał wrażenie osobnika, przez którego nozdzrza przechodzi szlak narkotykowy z Wenezueli do Kanady.

Choć Szpilka dopisał do swojego rekordu kolejnego znanego przeciwnika, to ani on, ani jego kibice nie mogą być do końca usatysfakcjonowani z tego co zaprezentował  w ringu.

Przede wszystkim poraz kolejny w boksie pochodzącego z Wieliczki pięściarza uwydatniły się poważne błędy. Ogromna luka nad prawą ręką – gdzie leciwy, przeciętny kondcyjnie Mollo był w stanie ulokować stanowczo zbyt dużą ilość celnych ciosów oraz niestety mocno przeciętna umiejętność bronienia się polskiego pięściarza przy linach. Trener Fiodor Łapin, musi znaleźć w tym przypadku jakiś złoty środek, by jego podopieczny nie narażał się tak często na celne uderzenia rywali. Istnieje jednak uzasadniona obawa, iż tej wyrwy w defensywie Szpilki, już do końca nie będzie się dało całkowicie załatać. Przynajmniej nie kosztem ograniczenia u polskiego boksera kilku jego atutów.

O ile wszystkie te wymienione zastrzeżenia mocno rzutują na przebieg walki, to z drugiej strony należy unikać jak diabeł święconej wody, popadania w skrajności w skrajność, a co za tym idzie – przekreślenia Artura Szpilki po kolejnym niezbyt zadawalającym występie. Boks – czego nie rozumie wielu kibiców – to nie jedno, dwa czy trzy osobne, wyizolowane zdarzenia, ale cały proces rozciągający się na przestrzeni lat. Proces, w którym- zwłaszcza na jego początkowym etapie – wpadki, gorsze dni, siłą rzeczy mogą się przytrafiać. Szpilka, nie majacy jeszcze skończonych dwudziestu czterech lat, stoczył w wadze ciężkiej dopiero osiem pojedynków. Jest więc dopiero początkującym pięściarzem tej dywizji i jak na żółtodzioba przystało, pewnie jeszcze nie raz i nie dwa lepsze występy będzie przeplatał gorszymi. Trzeba też zauważyć, że pojedynek z Mollo był tak naprawdę pierwszym w jego zawodowej karierze, w którym to napotkał przeciwnika wywierającego bezpośrednią, fizyczną presję od pierwszego gongu. To nowe doświadczenie, które miejmy nadzieje zostanie odpowiednio skonsumowane i zaprocentuje w przyszłości. U Artura widać cały czas postępy – zarówno w psychicznym podejściu do walki jak i w samym sposobie jej prowadzenia. Dwukrotne liczenie jakiego doświadczył w starciu z Mollo, może przynieść paradoksalnie kolejne pozytywne skutki, pełniąc rolę temperówki czasami zbyt rozbujanego ego boksera.

Bardzo wiele będzie zależeć też od promotorów Szpilki. Polak prowadzony jest w odważny sposób. Ma okazję konfrontować się z przeciwnikami, o których większość jego rówieśników może tylko pomarzyć. W głowach opiekunów Szpilki musi jednak nieustannie palić się ostrzegawcza lampka, tak aby nieopatrznie nie przekoroczyć dosyć cienkiej granicy dzielącej odwagę od brawury.

Opracował: Przemysław Mrzygłód

Capricorn pisze:

Obejrzałem sobie wczoraj jeszcze raz tę walkę i przyznam szczerze, że zaczynam wątpić w ten talent Szpilki. Mollo wyglądał nadspodziewanie dobrze, ale to nie był nawet w połowie Mollo z walki z Gołotą. Mollo, który by Szpilkę prawdopodobnie zdemolował.
Niestety, na ten moment to co prezentuje Artur pewnie by nie wystarczyło na pokonanie dawnego, dynamicznego, lepszego kondycyjnie, lżejszego… ale prymitywnego, jednostronnego Mike’a Mollo. I to jest kuźwa fakt. Szpilka jest tak łatwy do skontrowania, jest momentami tak otwarty i bierny, sztywny, zwłaszcza po odstąpieniu od swoich kombinacji, że strach się bać o jego głowę w przyszłości. On ma wielce sugestywny zwyczaj gapienia się na rywala po swoich ciosach, kombinacjach. Na sztywno, bez uniku, odchylenia, ruchu głową, amortyzacji. Robi to często.
Nie podobał mi się boks Szpilki.

Capricorn pisze:

Oj, ja już nie pamiętam co to było, ta pierwsza gala Polsatu…

Faktem jest, że to co niektórzy zobaczą, to będzie porażka w sensie sportowym. To już te „supafajty” z Pudzianem czy Najmanem na KSW miały jakąś obudowę.
Tu nie ma NIC!

Like Ruddock did... pisze:

Dużo słabsza impreza niż pierwsza gala Polsatu.

Like Ruddock did... pisze:

Tak naprawdę to dużo słabszy undercard (main event w ogóle nie liczę bo jest wyjątkowo, bardzo specyficzny i ciężko go porównywać) niż przeciętne gale Wojaka.

PPV Witalija z Adamkiem ? No dobra, rozumiem. Kliczko z WBC i nasz rodak i to we Wrocławia. Historia się dzieje. Roy Jones z Głażewskim był już mocno wątpliwy. Ale to ? Gołota vs. Saleta a resztę bicia Węgrów tak naprawdę. Jest jeszcze Sulęcki vs. Świerzbinski, ale to jest walka spokojnie na galę Babilona a nie na PPV.

Capricorn pisze:

Polsat się nie wycofa z ppv, never! Gołota z Saletą przyciągną wielkie tłumy przed tv. Będzie wspaniała sportowa uczta.

Polsat ewentualnie wycofa się ze współpracy z KP, jeśli ci będą robić takie numery, jak ten.

Ja Trzcińskiego nie będę oglądał za forsę.

TomEn pisze:

Kpina to przede wszystkim fakt, że to ma być rozgrzewka przed walką wieczoru. Zamiast dwóch ciekawych ciężkich z umiejętnościami będzie zabijanie buma. PPV ? :)

Like Ruddock did... pisze:

Kpina z Trzcińskim – to żaden bokser, koksik z siłowni co ma 182 cm. To jest godny, sportowy substytut Szpilki, o którym mówił pan prezes Kmita ? No, ale skoro Rekowski mało interesujący…

Marcin Mlak pisze:

„Polsat powinien się wycofać z PPV”- dokładnie.

Like Ruddock did... pisze:

Odwołana walka z Zimnochem. I to, że w ogóle były zakontraktowane dwie takie walki w tak krótkim terminie a teraz odwołanie jednej z nich bo … jest za szybko to jest PEŁNA AMATORKA sztabu KP. Wstyd po prostu.

Nie przewidzieli co będzie jeśli Mollo się nie przewróci z 1 rundzie ?

Polsat powinien się wycofać z PPV.

Capricorn pisze:

Mollo wyglądał nadspodziewanie dobrze, wyłączając szybko rozbitą buzię. Co do szóstej rundy to nie wiem, na ile siadł już fizycznie, a na ile to dziury w głowie przyspieszyły koniec. Samo KO mogło być po części tego efektem.

Walka i Szpilka dobrze się sprzedali, to sukces marketingowy. Może Artura będą chcieli oglądać w USA.

I dwie uwagi:
1)Zejścia z linii ciosu, zwłaszcza gdy był przyparty do lin, nie były na tyle dobre bym się nie bał kolejnych knockdaunów…
2)Szpila ma jednak mocną szczękę.

Capricorn pisze:

Tak jakoś (jak zwykle) przeczucie mnie nie omyliło co do trudnej przeprawy z Mollo i problemów z następną walką. Szpila solidnie oberwał, biorąc pod uwagę uciekający czas.
Co zaś do boksu Artura to mamy dość nieciekawy obraz boksera, którego mimo wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych, dalej można było napastować szerokimi, sygnalizowanymi wind-hammerami.

On chyba naprawdę uważa, że jest nie do znokautowania… jeśli tak, to sooner not later będziemy mieć na nim KO. Raczej jednak nie w wykonaniu Zimnocha.

Też uważam, że nie ma sensu tak pędzić. Lepiej byłoby wybrać albo Mollo, albo Zimnocha. Nie do końca pamiętam, co było najpierw zakontraktowane, ale chyba Krzysiek. Z drugiej strony odrzucić szanse pokazania się na antenie ESPN? Tak trochę między młotem, a kowadłem.

Kto wie, czy w przypadku gdyby na konferencji byłoby spokojnie nie odwołaliby walki z Zimnochem. Narzucili trochę duże tempo. Poza tym pomysł kolejnej walki w kwietniu to nieporozumienie.

Like Ruddock did... pisze:

Ja mając na uwadze komentarz yale po walce twierdze, że KP niechętnie patrzy na walkę z Zimnochem. Że Artur był jednak dwa razy na deskach, że ma lód na ręce, że trzeba się zastanowić… Hehe, a Werner mówił, że Artur jest tak silny, że po Zimnochu zaboksuje jeszcze w kwietniu walkę wieczoru.

Jeśli odwołają walkę z Zimnochem bo nagle uznają, że tempo jest zbyt duże to będzie amatorka.

Marek zgoda, że były też plusy w tej walce i tak jak napisałem ja u Artura widzę postępy. Niemniej z Mollo aż takich przejść być nie powinno.

Ja bym walkę z Zimnochem odpuścił i zrobił w kwietniu Arturowi pojedynek z jakimś waciakiem z nazwiskiem. On ma 23 lata, nie trzeba z nim pędzić na urwanie łba.

Mimo tych błędów w obronie, cała reszta na plus. Dobra praca nóg, udane zejścia z linii ciosów, niezłe ciosy proste. Mollo wyglądał przy nim jakby dopiero zaczął uczyć się boksu.

Cieszy też fakt, ze Artur się nie podpalał, tylko konsekwentnie robił swoje. Poza tym moim zdaniem w każdym kolejnym pojedynku widać u Szpilki progres, rozwija się. Wierzę, że w każdej kolejnej walce będzie lepiej.

Ciekawe tylko, czy przerwa przed Zimnochem nie będzie zbyt krótka? No i jak Artur będzie się prezentował w samej walce?