Mariusz Cieśliński dla Fightingclub.pl: W moim piecu wciąż tli się ogień

Dodał
Zaktualizowano: 24 stycznia 2013
cieslinski2

Zachęcamy do lektury wywiadu z Mariuszem Cieślińskim – ikoną kickboxingu i pierwszym polskim zawodowym mistrzem świata w Muay Thai.

Mariusz, wszystko płynie, płynie też nieubłaganie czas. Nie będziemy wspominać Twojego wieku, ale jesteś dość zaawansowanym pod tym względem zawodnikiem kickboxingu. Powiedz, jak długo jeszcze zamierzasz wychodzić do ringu?

Ciężko powiedzieć. Chciałbym uprawiać ten sport jak najdłużej i póki co fizycznie czuję się dobrze. W moim piecu jeszcze się ogień mocno tli i wszystko co robię sprawia mi przyjemność. Jeśli ktoś zasmakował zwycięstw w ringu, to wie o czym mówię. Wciąż się tym wszystkim napędzam. Jedyne czego się boję, to braku adrenaliny, gdy zawieszę już rękawice na kołku.

Jakie są Twoje plany na najbliższy czas? Mógłbyś je pokrótce opisać?

Mam zaplanowanych kilka walk na rok 2013. Nie chcę zdradzać szczegółów, póki nie jest wszystko zapięte na ostatni guzik. Teraz mogę jedynie powiedzieć, że prawdopodobnie stanę w szranki z ‘kolegami po fachu’ w marcu, ale jak wspomniałem resztę informacji będę przekazywał, gdy wszystko będzie potwierdzone.

Jak scharakteryzowałbyś swój ‘gym’?

Powiem wprost – mam ‘bandę’ fajnych zawodników, którzy lubią podwyższone tętno. Regularnie przychodzą na treningi, na których ćwiczymy wspólnie. Są wśród nich bokserzy, kickbokserzy, zawodnicy MMA. Mówiąc krótko, fajna ekipa, jeden drugiego motywuje, pomagamy sobie w startach… Dwa lata ci chłopcy próbowali się przebijać, teraz już uczestniczą w bardziej prestiżowych galach. Gołym okiem widać progres, który następuje w ich szkoleniu, z czego się bardzo cieszę.

Jak przebiega Twoja współpraca z Tomaszem Drwalem?

Z Tomkiem jesteśmy dobrymi kumplami, obaj mamy fioła na punkcie sportu, bo oprócz sztuk walki uprawiamy razem inne dyscypliny, jak np. bieganie. Nadajemy na tych samych falach, realizujemy nasze wspólne projekty. Teraz jesteśmy w trakcie kończenia pewnego, moim zdaniem bardzo przyzwoitego jak na polskie warunki, reality-show. Już niedługo będzie ono dostępne w sieci, także cały czas wspólnie z Tomkiem działamy na różnych płaszczyznach.

Często jesteś porównywany do wielkiego mistrza Marka Piotrowskiego? Jak się do tego odniesiesz?

Marek jest jeden, niepowtarzalny. Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie mu dorównać. On nam wszystkim przetarł szlak, osiągnął coś, co dla innych było nieosiągalne. Miłe jest to porównanie mojej osoby do Marka, ale on jest unikalny i na zawsze pozostanie legendą.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich.

Rozmawiał : Dawid Kutryn

Fot. Krzysztof Sobieraj