Promotor o sparingach Szpilki: Hawkins zdominowany, Pala sprawia małe problemy

Dodał
Zaktualizowano: 20 stycznia 2013
szpilka

1 lutego jeden z najbardziej kontrowersyjnych polskich pięściarzy Artur Szpilka (12-0, 9 KO) przystąpi do swojej trzynastej zawodowej potyczki. Jego rywalem będzie doskonale znany polskim kibicom z walki z Andrzejem Gołotą, Mike Mollo. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem to już 23 lutego Szpilkę czeka kolejna konfrontacja – tym razem z rodakiem, Krzysztofem Zimnochem (13-0, 10 KO).

Szpilka przygotowuje się do tych pojedynków sparując z Robertem Hawkinsem oraz Ondrejem Palą.

Artur cały czas sparuje. Ma w tym momencie dwóch sparingpartenrów. Jednym z nich jest stary, doświadczony journeyman Rober Hawkins który jest już całkowicie przez Artura zdominowany. Drugi, Ondrej Pala, troszkę Arturowi kłopotów sprawia, ponieważ boksuje za podwójnej, sztywnej gardy. Artur z takim zawodnikiem jeszcze nie sparował, więc jest to bardzo cenne doświadczenie  - mówi w rozmowie z Januszem Pinderą,  promotor Szpilki, Andrzej Wasilewski.

Szef grupy Knockout Promotions podkreśla, iż trudno przewidzieć jaką formę w tym momencie reprezentuje najbliższy rywal Szpilki.

Mike Mollo jest bardzo nierówny. Widzieliśmy go w walkach gdzie był faktycznie bardzo niebezpieczny tak jak z Binkowskim czy fragmentami z Gołotą. Z drugiej strony pamiętam jego walkę z McClinem gdzie obaj panowie nie wykazywali ochoty do boksowania, raczej chcieli żeby tamta walka jak najszybciej się skończyła. Ciężko powiedzieć co dzisiaj reprezentuje Mollo.

Źródło: eurosport.onet.pl

 

Like Ruddock did... pisze:

„Wiemy przecież, że cios prosty choćby i bity precyzyjnie, w punkt, brodę, szczękę, nie jest tak mocny, jak cios sierpowy”

Nie ma takiej reguły w praktyce.

Capricorn pisze:

Nie czepiaj się tak słów, bo się będę rewanżował…
Totalna bzdura = zaskakujące = nielogiczne = niespotykane.
Bonsu nie tyle był skumulowany po ciosach w tej walce, co jest już mocno porozbijany i podatny na ciosy. Otrzymał w walce także dużo sierpowych, bitych mocno, dostawał serie takich uderzeń i po nich nie padał, nie słaniał się, jak po tych prostych.
Wiemy przecież, że cios prosty choćby i bity precyzyjnie, w punkt, brodę, szczękę, nie jest tak mocny, jak cios sierpowy. Cios sierpowy charakteryzuje się tym, że jego moc poparta jest ruchem korpusu, tułowia – dlatego ma większą moc. Po nich Bonsu „czuł się lepiej” niż po tych prostych (A Jonak wyprowadzał je z całą siłą). To dla mnie jest ciekawostką.
Faktem jest, że postawa i praca nóg Bonsu czyniły go podatnym na te proste. Nogi miał jak z waty, plątały mu się itd.
Oczywiście zmiana rytmu, skracanie, wydłużanie serii dezorientuje przeciwnika i często bywa skutecznym środkiem do skończenia walki. Jonak jednak nigdy nie był bokserem, który potrafił to kontrolować.
W przypadku jego boksu, zwłaszcza na pewnym poziomie, można przyjąć założenie, że jeśli nie przełamie rywala, nie znokautuje go, walki nie wygra. A jeśli nie skończył „skończonego” O.B. to nie widzę perspektyw na wygrywanie z tzw. szeroką czołówką.

Like Ruddock did... pisze:

Co to znaczy „totalna bzdura” w kontekście przyjmowania ciosów w boksie zawodowym ? A jest jakiś schemat reakcji na cios ? Gdy Bonsu się przewracał to po pierwsze stał równolegle, po drugie ciosu były na punkt (broda !) a po trzeci nigdy nie miał dobrej odporności a walce był już skumulowany.

Jonak boksuje źle bo nie zmienia tempa walki. I dlatego nie wykończył Bonsu.

Capricorn pisze:

Poza tym zastanawia mnie jedno. To mianowicie, czy uderzenie Jonaka nie jest przypadkiem przeceniane. Bonsu w walce z nim wyglądał na rozbitego, bo jak wytłumaczyć fakt, że miał takie kłopoty po… lewych prostych i po nich leżał, słaniał się..? To przecież jakaś totalna bzdura. Gdyby Jonak miał naprawdę silny cios to Bonsu by padał przede wszystkim po sierpowych, których w tej walce było co niemiara.

Dziwna była ta walka.

Like Ruddock did... pisze:

Od momentu współpracy z Grajewskim, włącznie z późniejszym powrotem do KP, ja sam mam wiele dezaprobaty dla boksowania Damiana. Te walki 6 z bodaj Rumunem i Węgrem były tak głupie z jego strony jak ich w ogóle organizacja z Bonsu bezmyślny i ciągle w jednym tępię.

Capricorn pisze:

Ok. Wydaje mi się, że Jonak może zaraz pójść do zamrażarki, jako wielki pretendent… Może i jest rozpoznawalny, fakt. Tym niemniej jednak on pomimo wzrostu popularności nadal mnie nie przekonuje i nie liczę na wiele spektakli takich, jak ostatnio z Bonsu.
Walka fajna do oglądania ale … trudna do analizowania.

W tym wypadku zupełnie niechcący wyraziłem pewną dezaprobatę dla niego, trudno.

Like Ruddock did... pisze:

„Wiesz przecież dobrze, że sam sport się nie sprzeda. Stąd będziemy rzeźbić w gównie i koniec. ”

Dobra, ale co to za atrakcja „Barłomiej Grafka” ? To jest gówno a w dodatku nieatrakcyjne. Nie ma nic – nie jest celebrytą, ani nazwiska, ani bilansu, nawet czarny nie jest :)

Można było dla Głażewskiego sprowadzić np. Otisa Griffina. Że drożej ? Pewnie tak, to trzeba zrobić dwie gówniane walki mniej na gali i tyle.

Like Ruddock did... pisze:

Hola hola… Jonak to nie jest „inny Małek” tylko jest już mocno rozpoznawalny. Po Szpilce i Diablo nr. 3 w KP jeśli chodzi o popularność i nr. 1-2 jeśli chodzi o sprzedaż biletów. Nie jest anonimowy.

Capricorn pisze:

Wiesz przecież dobrze, że sam sport się nie sprzeda. Stąd będziemy rzeźbić w gównie i koniec. Zrobić coś co i tak obejrzą, ale taniej od tego co Ty byś chciał zobaczyć.
Co do Zimnocha to nie jestem pewien, czy on sam ma na siebie jakiś pomysł. Może mieć też tych pomysłów za wiele – tyle, ilu doradców.
Walka ze Szpilką to duża szansa i chyba dobry pomysł.

Capricorn pisze:

Z „myślą” funkcjonariuszy Polsatu nie wygrasz. Cała plejada specjalistów, których celem nadrzędnym jest zrobienie dobrego ppv. Tyle.
Dla przeciętnego kibica to i tak no-name’y, czy wstawisz Cieślaka, Jonaka, czy innego Małka. Dlatego nie napinajmy się, bo będzie gorzej. Zaczną nam robić cyklicznie walki celebrytów, zobaczysz.
Nie wiem jeszcze z kim w rolach głównych, ale od tego są specjaliści od sprzedaży. Nieźle im płacą.

Like Ruddock did... pisze:

Zimnoch powiedział prawdę w wywiadzie dla orga o KP a jego promocja. Zimnoch do współpracy trudny, ale yale nie miał chyba pomysłu, chęci i pieniędzy na jego karierę.

Like Ruddock did... pisze:

Ale co to za zboczenie ściągania koniecznie polskich bokserów ? Dlaczego mamy rzeźbić w gównie ?

Idąc tokiem myślenia Polsatu rozumiem dlaczego ściągnięto chłopaków od Butowicza – czyli bumów i słabych jounryemanów, mocni nie byli dostępni, ale pije do tego, że idea gali jest po prostu chora.

To znaczy, że gdyby np. Cieślak nie mógł walczyć to ściągnięto by Małka na 10 rund ? Choć to, ze względu na wiek i staż Łaszczyka, byłoby jeszcze akceptowalne choć niesmaczne. Natomiast Głażewski vs. Grafka to negatywna wariacja na temat prowadzenia Głażewskiego. Lepsze walki normalnie robi mu Babilon na małych galach…

Capricorn pisze:

Nie narzekajmy. Kogo mają ściągnąć? Kilku bokserów KP jest w zamrażarce a weź mi wskaż polskich bokserów spoza grupy, którzy byliby dostępni i atrakcyjni. Dobra wojna polsko-polska odpada, chyba żeby pójść na taki układ z grupą Kołodzieja. To nie jest realne i nie jest wskazane.

Oczywiście gala nie będzie z rodzaju tych wyśnionych, ale taka po prostu nie byłaby do zrobienia w tej konfiguracji i z takim main eventem.

Like Ruddock did... pisze:

Co do gali…

Grafka, który staję przed walką życia z Głażewskim, postanowił jeszcze zdążyć hmmmm… „poprawić rekord” w Szwajcarii w walce z Sebihnim. Zawsze kasa się przyda.

Zapraszanie chłopaków od Butowicza, którzy jeżdżą po Europie i dostają po głowie, tylko ze względu na narodowość to porażka Polsat. Ta gala jest po prostu ch…a jak na oczekiwania, dużą tv i promowanie jej w mediach. Dużo słabsza niż regularne galę KP.

Nie ma materiału na polską-polską wojnę. Jak się Kuziemski nie zgodził to trzeba było nie robić walki Głażewskiego a nie lecieć w chu… z Grafką. To najsłabszy rywal Głaza od lat. Wg. mnie gorszy niż przygotowany Garaszczenko.

Like Ruddock did... pisze:

Pala wygrywał jakiś czas temu sparingi z Wawrzykiem.